Zostanie pierwszym kierownikiem projektu

Zdjęcie Teddy Kelley

Kiedy przechodziłem do zarządzania w Envoy, powiedziałem „Ci, którzy nie mogą, nauczają” jako żałosny żart, gdy byłam wśród moich byłych rówieśników. Awansowanie z czteroosobowego zespołu projektowego w 30-osobowej firmie na stanowisko pierwszego kierownika projektu było co najmniej dziwne, więc żartowanie z tego ułatwiało mi. To sprawiało, że wyglądało to bardziej na coś, co się ze mną działo, niż na coś, co wybrałem. Nigdy wcześniej nie byłem menedżerem, ani też nigdy nie pracowałem w firmie, która miała „kierowników projektów” - to było zupełnie nowe terytorium.

„Ci, którzy nie potrafią, nauczają ...”

Denerwowało mnie to, że codziennie wykonuję coraz mniej prac projektowych. Doszło do tego, że musiałbym aktualizować Sketch za każdym razem, gdy go otwierałem - z czego zespół naprawdę się wyrzucił. Pomiędzy spotkaniami, zatrudnieniem i tą dziwną rzeczą zwaną „Dokumentami Google”, myślę, że nie byłem już tak naprawdę projektantem produktów w ciągu dnia pracy. Zacząłem spędzać dużo czasu na spotkaniach: jeden na jednego z kolegami z mojego menedżera, CEO, moje nowe bezpośrednie raporty. Zamiast tworzyć makiety produktów, spędziłem czas, próbując stworzyć świetne środowisko dla projektantów, aby byli kreatywni, posiadali swoje projekty z autonomią i wspierali rozwój firmy i kariery. Spędziłem też więcej czasu niż kiedykolwiek na strategii firmy i zespołu: ustalaniu OKR, tworzeniu planów produktowych oraz spotykaniu się z potencjalnymi partnerami i dostawcami.

Sekret polegał na tym, że tak naprawdę byłem zachwycony moją nową pracą. W moim żartie było trochę prawdy… Naprawdę czułem, że projektanci, których zatrudniłem, byli znacznie lepsi ode mnie. Kocham to! Wysłannik zmieniał się z ładnego produktu w piękny. Ludzie z doświadczeniem w badaniach i danych (dwie z moich słabości) pomogli nam podjąć decyzje zorientowane na użytkownika, co znacznie przyspieszyło nasz proces uczenia się i iteracji. Zbudowaliśmy kulturę przyjaźni i szacunku, w której projektanci pomagają projektantom w rozwoju i podnoszeniu poziomu ich pracy. Nasz zespół jest większy niż suma jego części, a ja jestem facylitatorem, który to umożliwia. Zamiast czuć się dumnym z moich osiągnięć, jestem dumny z osiągnięć innych. To cudowne uczucie i bardziej satysfakcjonujące, niż bym się spodziewał.

Jak się tu dostałem?

W przypadku wysłannika niezbędny był kierownik projektu. Rozwijał się zespół projektantów, podobnie jak potrzeba, aby ktoś priorytetowo traktował pracę w całym zespole, prowadził rekrutację i kontakt z innymi menedżerami wyrastającymi z firmy. Wysłannik miał za sobą udany produkt, kolejny był w drodze, a zmiana jest nieuniknioną częścią wzrostu.

Jako pierwszy projektant byłem już nieformalnie odpowiedzialny za wszystkie te obowiązki kierownicze w jakimś momencie. Kiedy pracujesz w małej firmie (np. Mniej niż 15 osób), musisz wpaść. Cały czas. Przy tej wielkości wspólnie budujesz biznes. W ciągu pierwszego roku pracy w Envoy miałem następujące prace:

  • Jedyny projektant produktu
  • Kierownik projektu dla inżynierów
  • Prototypowy sprzęt
  • Wysyłka i realizacja (dla Wysłannika w pudełku… ale to cały „inny post!)
  • Kierownik biura / dozorca
  • Obsługa klienta na czacie na żywo
  • Obsługa klienta na miejscu
  • Inżynier front-end

Zapytaj kogokolwiek, kto był wtedy w pobliżu… mają również podobne opisy stanowisk. W miarę rozwoju firmy poczułem nową odpowiedzialność (i zainteresowanie) za przywództwo. Łączenie elementów, podejmowanie decyzji i realizowanie rzeczy. Nawet jeśli nie miałem szczególnych doświadczeń z każdym zadaniem, ludzie, z którymi współpracowałem, zaufali mi przy tych zadaniach.

„Gdy jesteś w małej firmie, musisz się przyłączyć. Cały czas. Przy tej wielkości wspólnie budujesz biznes ”.

Z czasem zaufanie to sformalizowało się w nowe obowiązki. Zamiast angażować się w zatrudnianie projektantów lub przeprowadzanie sprintu inżynierskiego, stało się to częścią mojej pracy. Jest to częścią natury rozwijającej się firmy… często zatrudnienie Kierownika Produktu lub Wiceprezesa ds. Produktu nie jest planem A. Zanim się zorientowałem, byłem „kierownikiem produktu i projektowania”.

Czy w ogóle miałem kwalifikacje do posiadania takiego tytułu?

Nie. Ale nauczyłem się w pracy. Uczestniczyłem w konferencjach, czytałem książki i posty na blogach oraz łaskawie otrzymywałem opinie od mojego zespołu. Trochę czasu zajęło nauczenie się, jak to zrobić. Powodem, dla którego pracowałem tylko w startupach, jest to, że oferują one bezprecedensową własność w sukcesie lub porażce firmy. Każdy jest integralny. Sukces i porażka zależą od Ciebie, więc to Ty decydujesz, jak zmierzysz się z przeciwnościami.

W moim przypadku chodziło o naukę zawodu, jak być menedżerem dla osób, które potrzebowały dziś kompetentnego menedżera. Możesz być tak cierpliwy w stosunku do swojego przełożonego, gdy rozwój kariery i satysfakcja z pracy są na linii. Wiele osób nie rezygnuje z pracy - rezygnuje ze swojego kierownika. Miałem szczęście, że moi rówieśnicy zwrócili się do mnie z szerokim łukiem do popełniania błędów i szczerze dzielili się ze mną opiniami. Zaufanie, które zbudowaliśmy jako rosnący zespół, umożliwiło mi przejście i dało mi miejsce na porażkę. Nie sądzę, że bez tego byłoby to możliwe.

Byłem zdeterminowany, aby być dobrym menedżerem tych ludzi. Uczenie się, słuchanie i dostosowywanie pomogło mi wyzdrowieć z niezręcznych chwil, wpadek i ignorancji. Jako uczący się przez całe życie wiem, że wciąż mam przed sobą długą drogę.

Długo i szczęśliwie…

Startupy są okropne, jeśli kochasz schludne, szczęśliwe zakończenia. Nie tylko moja historia nie jest jeszcze skończona, ale moja praca ciągle się zmienia wraz z rozwojem wysłannika i dorastania jako menedżer. Rzadko zdaje się mieć mistrzostwo lub ukończenie - każdy dzień jest inny. Lubię wyzwanie! Może dlatego, że mimo wszystko wciąż jestem projektantem. Zawsze analizuję problemy, eksperymentuję z rozwiązaniami i współczuję swoim użytkownikom. Schludny!